Ciepło wskazywałoby na to, że już czerwiec albo nawet lipiec. Niestety, lato wciąż za kilka miesięcy. Na kwietniową edycję Sofar Sounds Krakow powrócił do Wytwórni. Wraz z ludźmi przybyli też ich czworonożni przyjaciele. Małe opóźnienie z powodów technicznych nie zepsuło atmosfery.

Sternlumen
Na środku sali stało czarne pianino. To właśnie ten instrument królował tamtego wieczoru. Jako pierwszy wystąpił Sternlumen, kompozytor z Kopenhagi. Wprost zaczarował publiczność. W trakcie występu wspomniał on, że 12 kwietnia przypadała 57 rocznica wystrzelenia rosyjskiego kosmonauty Jurija Gagarina w kosmos. Pianista upamiętnił tę 
skomponowanym przez siebie utworem. Ostatni kawałek jaki zagrał nazywał się Neon Lakes. Gdy tak sobie grał, wśród ludzi można było wyczuć zmianę nastrojów. Zupełnie jakby ktoś nacisnął przycisk z napisem RADOŚĆ. W jego muzyce nie było praktycznie wyczuwalnej nuty melancholii, jedynie pasja, miłość i pozytywna energia płynąca z grania. To było inspirujące i zrobiło duże wrażenie.

stern

Sternlumen / fot. Mateusz Stypuła

Helaine Vis
Drugą z kolei artystką okazała się być Helaine Vis,  tym razem występująca w asyście  kolegi grającego na gitarze akustycznej. Ta młoda i utalentowana wokalistka i tekściarka już w przeszłości występowała na krakowskim Sofarze, a jej set bardzo spodobał się wszystkim zgromadzonym tam wtedy ludziom. I tak samo zdarzyło się tamtego wieczoru, kiedy to zaprezentowała na żywo po raz drugi w życiu swój własny materiał. Początki są zawsze najtrudniejsze, dlatego wokalistka przepraszała za swoją nerwowość. Stres ten jednak był niewidoczny dla zachwyconej jej czystym, przepięknym głosem.  Swój występ wokalistka rozpoczęła od zaśpiewania smutnej i pięknej ballady Ice. Dwa poruszające utwory później Helaine Vis zakończyła swój występ piosenką-podziękowaniem dla rodziców i rodziny.

ice

Helaine Vis / fot. Mateusz Stypuła

Simeon Walker
Jako ostatni wystąpił rozgadany pianista i kompozytor z Leeds, Simeon Walker. Reprezentuje on trochę inne podejście do grania niż Sternlumen. Walker żartobliwie opisuje swoją twórczość jako smutną muzykę na pianino. Wszystkie dźwięki na sali ucichły w momencie rozpoczęcia występu. Grał on po cichu, a publiczność starała się siedzieć cicho, nie rozpraszając się nawet przez głośniejsze odgłosy zza okna. Nic tylko wsiąknąć w melancholię rozbrzmiewającą w sali. Simeon Walker zagrał
Drift, kompozycję z jego najnowszego albumu Mono. Zapowiadając jeden z utworów wspomniał on o pewnym grafiku z USA. Artysta ten nawet nie rozmawiał z Walkerem o jego inspiracjach czy utworach z tej płyty, a w jakiś sposób, po wysłuchaniu albumu, w jednym obrazie zdołał wyrazić dokładnie to, co inspirowało kompozytora. Pianista zagrał również Hush, utwór o potrzebie ucieczki przed złem tego świata i niedawno wydany singiel Shelter. Walker zapowiedział wykonanie ostatniego krótkiego utworu historią o tym jak każdy mnich pod koniec każdego dnia odmawia modlitwę o spokojny sen i na swój sposób podsumowuje tym dzień. Kompozytor był zarówno szczęśliwy jak i zasmucony faktem, że koncert w Krakowie kończy jego trasę i musi wracać do domu. Udało mu się nawet przemycić do swojego występu nutkę polityki, gdy żartobliwie skomentował obecny stosunek Wielkiej Brytanii do Unii Europejskiej. Walker wspomniał też, że uczy dzieci gry na pianinie. Ma też kilku młodych uczniów polskiego pochodzenia i przed wyjazdem poprosił ich o nauczenie go kilku polskich zwrotów. Niestety po koncercie w Niemczech pianista zupełnie zapomniał polskich zwrotów innych niż Dziękuję, co i tak jest sukcesem, biorąc pod uwagę to jak trudnym językiem jest polski.

IMG_20180412_212020

Simeon Walker / fot. Mateusz Stypuła

Nie wiadomo co się może wydarzyć czy kto wystąpi jako pierwszy. Czasami ma to pozytywny wydźwięk, czasami trochę mniej, ale to właśnie jest najpiękniejsze w całej inicjatywie Sofar Sounds. A Kraków nie przestaje zachwycać.